Członek zarządu „zakładnikiem” korporacji?

Rezygnacja jedynego członka zarządu spółki z o.o. nadal będzie możliwa tylko za zgodą wspólników? Mając na uwadze najnowsze orzecznictwo nie jest to wykluczone. Czy oznacza to, że w skrajnych przypadkach może dojść do sytuacji, w której funkcję będzie się pełnić wbrew swojej woli? 

Rezygnacja – na czyje ręce?

Na czyje ręce członek zarządu spółki kapitałowej powinien złożyć swoją rezygnację? To pytanie od lat budziło kontrowersje, bo stanowisk w tej sprawie było przynajmniej kilka. Próbę ujednolicenia praktyki w tym zakresie podjął ostatnio Sąd Najwyższy, który w uchwale z 31 marca 2016 r. stwierdził, że aby oświadczenie takie było skuteczne wystarczy, by zostało złożone wobec jednego członka zarządu lub prokurenta za wyjątkiem sytuacji, w której członek zarządu jest zarazem jedynym akcjonariuszem lub wspólnikiem– wówczas powinno mieć ono formę aktu notarialnego. Takie rozwiązanie może mieć ogromne znaczenie dla praktyki korporacyjnej. Prawidłowe skierowanie oświadczenia ma bowiem wpływ zarówno na jego skuteczność, jak i moment, z którym taka rezygnacja następuje. To z kolej może decydować między innymi o ważności umów zawieranych przez spółkę czy o odpowiedzialności ustępującego członka zarządu za jej zobowiązania i długi. Do tej pory praktyka sądów była różna i dochodziło do licznych sporów na tym tle. W efekcie zawsze doradzałem moim klientom, aby rezygnacja była składana zarówno na ręce członka zarządu, organu powołującego, a niekiedy także przekazywana do wiadomości walnego zgromadzenia. Teraz kwestia ta powinna być już o wiele prostsza, przynajmniej teoretycznie.

Nie wszystko jasne

Jednocześnie jednak, jak zauważa Jurczak, do wyjaśnienia pozostaje jeszcze jedno istotne zagadnienie – dotyczące zasad składania rezygnacji przez jedynego członka zarządu lub jedynego likwidatora spółki kapitałowej. Ukształtowała się bowiem linia orzecznicza zakładająca, że osoba taka swoje oświadczenie w tej sprawie może złożyć tylko na ręce rady nadzorczej lub pełnomocnika powołanego przez zgromadzenie wspólników. Nie jest to jednak zawsze takie proste. Problem pojawia się w momencie, w którym zgromadzenie wspólników, na przykład z uwagi na ich niestawiennictwo czy konflikt z zarządem, nie powoła takiego pełnomocnika. Niestety praktyka zna takie przypadki. Z treści marcowej uchwały nie wynika wprost, jaki pogląd na ten temat ma Sąd Najwyższy, jednak zgodnie z jej ustnym uzasadnieniem w takim wypadku rezygnacja powinna być skuteczna po prostu z chwilą przekazania jej pod adres zarządu spółki. Z rozwiązań przedstawionych w tej uchwale wynikałoby więc, że o ile wiemy, gdzie złożyć rezygnację z funkcji członka zarządu i potrafimy to zrobić, nie powinniśmy mieć problemu z tym, aby po dopełnieniu formalności automatycznie przestać ją pełnić. Niestety kolejna uchwała Sądu Najwyższego poddaje w wątpliwość oczywistość tych działań.

Dożywotnio w zarządzie?

Już po wydaniu marcowej uchwały, w kolejnej – z 7 kwietnia 2016 r. – SN stwierdził, że: „nie jest skuteczne oświadczenie woli jedynego likwidatora spółki z ograniczoną odpowiedzialnością w likwidacji o rezygnacji z pełnionej funkcji złożone jedynemu wspólnikowi tej spółki”. Wobec takiego stanowiska Sądu Najwyższego możliwe, że nadal będziemy mieli do czynienia z sytuacjami, w których jedyny członek zarządu lub likwidator spółki w przypadku braku zgody ze strony większości wspólników na jego odejście będzie swoistym „zakładnikiem korporacyjnym”, skazanym niekiedy nawet na dożywotnie pełnienie swojej funkcji. Sytuacja ta byłaby trudna do pogodzenia z faktem, że oświadczenie o rezygnacji jest oświadczeniem jednostronnym, a zatem nie wymaga niczyjej akceptacji. W wielu państwach, odmiennie niż u nas, przyjmuje się, że gdy nie ma innego organu zdolnego odebrać oświadczenie w imieniu spółki, jedyny członek zarządu może w ostateczności złożyć swoją rezygnację na ręce wspólników. Tak jest na przykład we Francji czy w Austrii. Czy to rozsądniejsze rozwiązanie będzie można stosować również w Polsce? Mam nadzieję, że ostatecznie zwycięży przekonanie, że aby skutecznie zrezygnować z funkcji członka zarządu lub likwidatora w przypadku zarządu jednoosobowego, wystarczy złożyć oświadczenie na adres spółki, bez konieczności oczekiwania, czy wspólnicy powołają pełnomocnika do odbioru tego oświadczenia. Jednak z ostateczną odpowiedzią na to pytanie trzeba się wstrzymać do chwili opublikowania uzasadnienia uchwał.

 

Autor: Michał Jurczak